Anonymous
July 1, 2024 at 5:32:31 PM
jak można być nihilistą, albo co gorsza dekadentystą, to przechodzi ludzkie pojęcie żenady, że w obliczu bezwartościowości życia, jego ulotności i nijakości ktoś mógłby tegoż właśnie życia nie chcieć przeżyć jak najlepiej? nie chodzi mi oczywiście o pusty hedonizm, tylko o trwanie z jakimiś wartościami, celami lub ideałami, bo mimo że życie z zewnętrznego punktu widzenia ma sens banalny i trywialny, wręcz zwierzęcy, można mu nadać własny, niepowtarzalny i duchowy cel, który być może stanie sie ideałem tego życia i doprowadzi go do przeżycia szczęśliwie? brak czy zwierzęcość naturalnie narzuconego nam celu nie zabrania obrać nam imdywidualnej drogi (nie zapominajmy też ze współcześnie probuje nam się uniwersalny i rzekomo słuszny cel sprzedać pod płaszczykiem falszywej wolności sprzedać) Nawet jeżeli nie mamy celu, nic nie stoi nam na przeszkodzie do trwania w rozwoju osobistym, dobrym spędzaniu czasu, wyrabianiu sobie poglądów itd. Więc jeśli jakikolwiek człowiek powie mi, że życie jest bezcelowe, tandetne i sztuczne, zasmieję mu się prosto w twarz. Bo ja wiem że mam w swoim życiu cele, pragnienia i poglądy ktorych się trzymam, wiem że mogę spędzić je wartościowo, że nie muszę odnieść finansowego sukcesu, nie muszę miec Ferrari, być gwiazdą i chodzić z supermodelką. Bo to nie jest moja droga tylko cudza. Tylko jesli odejdziemy od narzuconego społecznie celu (oczywiście zakładając ze nie jest on naszym faktycznym celem, bo może się tak wydarzyć) , poświęcając się przy tym własnemu rozwojowi będziemy w stsnie osiągnąć szczęście. Ja to odnalazłem, a być może i wciąż odnajduję i mam szczerą nadzieję że wam też się uda